______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______


____________znów zobaczyć świat______________

________by i nasze dzieci poznały ich czar_________

28 maja 2015

"KRAKOWIACZEK" Wanda Chotomska, Maria Uszacka


"W Krakowie
zdarzyła się historia taka:
ten pan,
który o dwunastej godzinie
hejnał z wieży Mariackiej
trąbić powinien,
zamiast hejnału
zagrał krakowiaka:

"Krakowiaczek jeden
miał pojazdów siedem - 
zatrąbiła trąbka
pod krakowskim niebem.

Jeśli chcecie wiedzieć,
jakie miał pojazdy,
to wam za chwileczkę
opowiem i każdym."



Nasza Księgarnia 1983


15 maja 2015

"PRZEZ POLA, OGRODY, SADY" Kazimierz Śladewski, Maria Sołtyk



Kazimierz Śladewski (ur.1932 - zm. 2003) – poeta, autor kilkunastu tomików wierszy: "W gałęziach snu" (1960), "Refreny światła" (1964), "Wiklinowe furtki" (1968), "Zrąb" (1975), " Piaszczysta gwiazda" (1979), "Dotyk chłodu" (1980), "W starej bramie" (1987). Także wierszy dla dzieci i fraszek. Członek Związku Literatów Polskich. Przez krytyków zaliczany był do tzw. nurtu chłopskiego w polskiej poezji powojennej. W twórczości często odwoływał się do wspomnień z dzieciństwa, spędzonego w kurpiowskiej wiosce Nagoszewo. Drugi nurt jego poezji można określić jako "sanatoryjny" - są to reminiscencje z licznych pobytów w szpitalach i sanatoriach przeciwgruźliczych, w charakterze zarówno pacjenta, jak i terapeuty. Trzeci nurt stanowi liryka, w której niektórzy widzą wpływy Leopolda Staffa.
Osiadły w 1963 roku na stałe w Otwocku, poświęcił temu miastu wiele wierszy i esejów. Stał się rozpoznawalnym lokalnym działaczem kulturalnym, propagującym i upowszechniającym poezję, także śpiewaną. Był pierwszym prezesem Stowarzyszenia Twórców i Animatorów Kultury im. Michała Elwiro Andriollego w Otwocku, w latach 2002-2003. Pomysłodawca i Członek Kapituły Ogólnopolskiego Otwartego Konkursu Poezji im. Zbigniewa Herberta.




PRZEDWIOŚNIE

Chmury marcowe ciągną po niebie,
a każda zmienia się przy powiewie;
raz jest niedźwiedziem, raz słoniem z trąbą,
przez moment wyspą była okrągłą.

Łączą się, piętrzą w wietrze,
pęcznieją ciągle, ścigane zmierzchem...

A co ze słońcem? - świeci przez szpary,
jakby świeciły złote komary
lub przezroczyste pszczoły, motyle
osiadające w szybach na chwilę...

Tylko w kałużach pośrodku dróg
pajęczynowy wije się lód.




WAKACJE

Opustoszało szkolne boisko,
opustoszały szkolne ogrody.
Wiatr sfrunął z dachu, żali się listkom:
Z kimże pobiegnę dzisiaj w zawody?
Z kim będę kąpał się i żeglował?
Komu zagwiżdżę piosenkę leśną?
Sam przez wakacje całe po polach
będę się włóczył za czyjąś pieśnią...






TĘCZA

Nad polami, nad lasami
brama jasna i wysoka,
jakby milion dzikich pawi
w łuk się splotło pod obłokiem.
Zobacz, popatrz, ile barw
połączonych w pełnym słońcu
i malutki złoty staw,
w którym się kolory plączą...






Nasza Księgarnia, Warszawa 1982

9 kwietnia 2015

"OGRÓD PEŁEN ŚPIEWU" Jerzy Kierst


Jerzy Kierst (ur.30 września 1911, zm. 21 grudnia 1988) właściwe imię Zygmunt - prozaik i poeta, krytyk teatralny, tłumacz, przed wojną nauczyciel, w czasie niemieckiej okupacji czynny w tajnym nauczaniu (m.in. Szkoła Ogrodnicza inż. Stanisława Wiśniewskiego, Gimnazjum Ziemi Mazowieckiej, Szkoła Rybacka) oraz w podziemnym Teatrze Rapsodycznym, po wojnie wykładowca w warszawskich szkołach teatralnych, redaktor i reżyser w radiu (m.in. współtwórca Teatru Polskiego Radia i Redakcji Literackiej Polskiego Radia - to jemu zawdzięczamy nagrania Gałczyńskiego, Tuwima, Grochowiaka) i telewizji, publikował utwory dla dzieci, twórczość dla dorosłych, jako niezgodną z cenzurą polityczną, odkładając do szuflady (całość rękopisów zgodnie z jego wolą znajduje się w Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza w Warszawie). Człowiek wielkiej kultury i prawości. Pomimo ciężkiej sytuacji materialnej i choroby konsekwentnie odmawiał współpracy z mediami w stanie wojennym, jak i po nim. Swoje zbiory sztuki przekazał Zamkowi Królewskiemu. Został pochowany na warszawskich Powązkach.




"Tajemniczości dziwnej pełna
jest zwłaszcza poobiednia pora,
gdy śpi obłoków biała wełna,
gdy drzemią kwiaty w swych kolorach,
gdy nieruchomo złote muchy
wiszą w powietrzu - snów okruchy.

Na pozór nic się już nie dzieje.
Pnie drzew są tylko coraz cięższe, a powój ledwie że przez lejek
aromat wlewa swój w powietrze.
A jednak coś się, coś w tej ciszy
dzieje... Mikrofon to usłyszy."




"Cudowne drzew są kołysania,
w dole bielinków przeplatanki,
zwłaszcza gdy własny grzmot przegania
lot odrzutowca - niespodzianki.
Przez kontrast z tą maszyną śmigłą
nie traci nic motyle skrzydło.

Tak spotykają się dwa światy,
każdy niezbędny dla planety,
dla naszej Ziemi, strojnej w kwiaty,
dla Ciebie, dla mnie - choć niestety
braknie tchu płucom, siły skrzydłom,
bo dymy rosną jak straszydło."



Krajowa Agencja Wydawnicza