______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______


____________znów zobaczyć świat______________

________by i nasze dzieci poznały ich czar_________

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkowska Krystyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkowska Krystyna. Pokaż wszystkie posty

17 listopada 2015

"ZASYPIANKI NOWE" Joanna Kulmowa

Zapraszam do poczytania i oglądnięcia jak zasypia świat przyrody.
Arcyciekawe, przepiękne i zadziwiające opisy.


"ZASYPIANIE WIEWIÓREK

Wiewiórki
zbierają sny - 
puszyste jak ptasie piórka.
Wiewiórki
ciułają sny -
po dziuplach, po mysich dziurkach.
Sny miękkie,
przytulne,
pierzaste,
upychają na dno szpaczych gniazdek.

A później nie mogą znaleźć
tych gniazdek,
tych nor,
tych jamek.

I sny mają już nie te same.

Albo nie śnią wcale."



"ZASYPIANIE ŁĄKI

Wieczorem - 
zamyka się łące kolor za kolorem.
Jak powieka za powieką,
żółte jaskry i dziewanny rude.
Jak oko za okiem,
mieczyki wysokie.
I mietlice
srebrne źrenice,
I niebieskie ślepki niezabudek.
Jeszcze białe rzęsy krwawnika
wolno schylają się,
wolno - 
i zasypia łąka stuoka
zmrużywszy
ostatni
kolor."



"ZASYPIANIE MYSIKRÓLIKA

Mysikrólik
ma sny malutkie.
Łowi je, gdy lecą górą nad ogródkiem.
Albo wydziobuje z rabatek
czworonożne pliszki - myszki skrzydlate.

Mysikrólik
cieszy się przed zasypianiem,
że ma własną mysią-plisią kompanię.
Potem śni drobniutko,
wolno,
jak najciszej,
żeby całą noc być mysikrólikiem - 
pliszek myszek."




"ZASYPIANIE SARNY

Sosenki
ze snu sarenki
dają susy na badylkach cienkich.
Skacze dąbek -
zieleniutki sarniak.
Brzózka truchtem trawę rozgarnia.
A po niebie,
co w tym śnie się niebieści,
turlają się białe kłaczki sarniej sierści.
Buki,
świerki
rozbrykały się we śnie.
Biegną stadem nad jezioro leśne,
żeby z lustra wody
pod korzeniem
wypić do dna całe sarnie przyśnienie."


Nasza Księgarnia, Warszawa 1981



7 listopada 2012

"DRÓŻKĄ PRZED SIEBIE" Jan Sztaudynger


JAK


"Gdy chmurek się zbiera za dużo,
Kończy się burzą.
Jak zakręcić kurek,
By deszcz się nie lał z chmurek?"



ROZMOWA Z SOWĄ


"- Czemu, sowo, po nocy odbywasz spacery?
Potem wyglądasz taka niewyspana?
- Bo się boję opalić, nie chcę stracić cery,
A zresztą mi wypada zawsze "nocna zmiana"!





TYSIĄC KUBEŁKÓW


"Wiele potrzeba farby czerwonej,
By każdy maczek był zadowolony,
By każdemu było miło,
By dla każdego starczyło?
Ja mogę na to przysiąc,
Że kubełków najmniej tysiąc."




Nasza Księgarnia, Warszawa 1973

26 maja 2010

"KONICZYNA PANA FLORIANA" Helena Bechlerowa

Niezwykle urocza książeczka, choć przyniszczona i trochę wyblakła nadal przyciąga wzrok, by podziwiać świetne ilustracje Krystyny Witkowskiej. Do tej pory, to znaczy od kiedy jestem mamą i zaczęły mnie na nowo interesować literatura dziecięca, nie zdawałam sobie sprawy z tego, iż zwykłe obrazki w książeczce mogą tyle znaczyć. Ale po pierwsze, chyba trzeba było jednak do tego po prostu dojrzeć, a po drugie, ta akurat pozycja wcale nie jest taka zwyczajna. Mnie osobiście bardzo wciągnęły, córę również, choć na pewno nie w takim samym stopniu, ale na tyle, by mogła sama czytać sobie właśnie tak "obrazkowo". W porównaniu do tych współczesnych ilustracji te są, jeśli mogę to w ten sposób określić, tak dokładnie i starannie skończone, wyraźne i okazałe, niemalże od linijki kreślone. Urzekająco proste, ale tak wymowne, że ciągle chce się do nich powracać. Szczerze mówiąc, dla mnie są jak małe dzieła sztuki. Nie cukruję, naprawdę mnie zachwyciły. I chyba nie tylko mnie by ucieszyło wznowienie tego tytułu, albo jeszcze lepiej, całej twórczości HelenyBechlerowej, którą bardzo sobie cenię.

Opowiastka bowiem, jak przystało na autorkę, jest spokojna, ale ciekawa. Trochę zaczarowana, a to maluchy bardzo lubią. Choć dziś już dzieci nie bawią się jak dawniej na karuzeli, bo i coraz mniej jest wesołych miasteczek i inne rozrywki są w głowach, to zainteresowanie książka wzbudziła. Miło było poczytać i pokazać córce coś, czym jej mama zajmowała czas wolny w dzieciństwie. Historyjka o koniku Białogrzywku, kasztanku, panu Florianie, jego magicznej koniczynie i Wojtusiu porwie z pewnością niejednego amatora kucyków w piękną podróż do świata spełnionych marzeń i życzeń. Poprzez swoich bohaterów autorka ukazuje czytelnikom odwieczną tęsknotę za czymś nieosiągalnym, za tym co posiada i kim jest ktoś obok. Tak często zazdrościmy komuś dobrego losu, zdrowia, pieniędzy, wyglądu,że nie zauważamy u siebie pięknych i wartościowych zalet. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ktoś inny też nam się przygląda i tak naprawdę chciałby mieć to, co my. Niewarygodne, prawda? Ale tak jest, bo dopiero kiedy stracimy coś własnego, wtedy doceniamy nasze oryginalne i niepowtarzalne "ja". Konikom spełniły się upragnione życzenia, ale czy teraz dobrze będzie im się dalej żyło? Moja Ola stwierdziła, że tak i dlatego też sama zaczęła poszukiwania czterolistnej, zaczarowanej koniczyny.


Nasza Księgarnia, Warszawa 1976

16 marca 2010

"PRZYGODY JEŻA SPOD MIASTA ZGIERZA" Wanda Chotomska



















Chyba nikt nie lubi samotności. Każdy chce mieć rodzinę, znajomych, przyjaciół, bo na dłuższą metę nie da się żyć inaczej. Rozumiał to pewien Jeżyk spod miasta Zgierza. Nie miał z kim rozmawiać, z kim się bawić i śmiać. Poszedł więc do miasta w poszukiwaniu krewnych. Trafił do sklepu, gdzie na wystawie ujrzał kogoś, a raczej coś, co przypominało mu kolczastych ziomków. Nie wiedział, że były to... zwykłe szczotki. Co więcej, jego samego również omylnie sprzedano jako szczotkę do ubrania. Taką to miał przykrą przygodę ten nasz bohater, ale nie martwcie się, bo jak to w bajeczkach bywa, wszystko skończyło się dobrze. W dodatku Jeżyk spotkał krewnych i jego marzenia o wielkiej rodzinie spełniły się. Jak wesoło być razem, miło spędzać czas w większym gronie, z dziadkiem, ciotką, stryjkiem, a nawet teściem. Tak, tak, bo nasz niestrudzony bohater znalazł również miłość.
Taka niby prosta i zwykła opowiastka, a ile mądrych i ważnych rzeczy, nam dorosłym również, a może przede wszystkim, ukazuje.
Autorka ilustracji zaś, pani Krzystyna Witkowska, obok Grabowskiego, Szancera i Haliny Krajnik, stała się teraz moją ulubioną.

"Na ulicy padał właśnie
deszcz rzęsisty i ulewny,
Więc jeż także się rozpłakał:
- Ja chcę wreszcie znaleźć krewnych!
Nie chcę moknąć na tym deszczu,
nie chcę widzieć żadnej rynny,
ja chcę wreszcie mieć rodzinę
i gościnny dom rodzinny!
Chcę mieć dziadka, chcę mieć babcię,
nie chcę patrzeć na kałuże,
chcę założyć suche kapcie
i nie moczyć się już dłużej."

Nasza Księgarnia, Warszawa 1973