______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______


____________znów zobaczyć świat______________

________by i nasze dzieci poznały ich czar_________

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salamon Ewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salamon Ewa. Pokaż wszystkie posty

21 grudnia 2014

"JUREK OGÓREK" Ludwik Jerzy Kern


Piękne, kolorowe, zachwycające ilustracje. 
TU kilka innych prac autorki.




"JUREK OGÓREK

Jurek Ogórek,
Niebieskie migdały, 
Przedrzeźniał dziewczynki,
A one płakały.
Lecz chłopcy z sąsiednich
Przybiegli podwórek
I uciekł od razu
Ten Jurek Ogórek."




"ŚLUB
Panna Kalarepka
Z panem Kalafiorem
Wczoraj w naszej kuchni
Wzięli ślub wieczorem.
Świadkiem była Rzepa
I Marchewek sześć,
Dziś na obiad każą
Nam to wszystko zjeść."





"PIOTRUŚ I POWIETRZE

Był pewien chłopiec w różowym swetrze,
Którego raz zapytano:
- Czym chciałbyś zostać, Piotrusiu?
- Powietrzem.
- Dlaczego powietrzem?
- Ano,
Dlatego tylko, proszę mamusi,
Że ono nic robić nie musi.
Pobladła biedna mama z wrażenia,
Ot, los mieć syna lenia!

Wieczorem poszedł Piotruś do łóżka,
Mamusia światło zgasiła.
I zasnął Piotruś, a dobra Wróżka
W powietrze go zamieniła.

Jest jednocześnie we wszystkich stronach,
W samochodowych siedzi oponach,
Wierci się,
Kręci,
Tańczy jak fryga,
Aeroplany na sobie dźwiga
I - to już chyba największa heca - 
Dmucha jak wariat we wszystkich piecach...

Rano,
Gdy zbudził się,
Przetarł oczy 
I rzekł:
- Zmęczyłem się bardzo w nocy,
Nie przypuszczałem, proszę mamusi,
Że tak powietrze pracować musi..."







Biuro Wydawnicze RUCH, Warszawa 1965

1 grudnia 2014

"WIERSZE POD CHOINKĘ" Ludwik Jerzy Kern, Ewa Salamon

"ROZMOWA ZE STARYM BUDZIKIEM"

W Sylwestra o północy - powiedział mi budzik stary - 
Najważniejsze na świecie są, proszę pana, zegary.
Gdyby nie te zegary - dodał i stuknął mnie w bok - 
Ludzie by nie wiedzieli, że nadszedł NOWY ROK.



"ZIMOWE MOTYLKI"

 Białe
Zimowe Motylki
Żyją czasami chwilkę,
A czasem tylko pół chwilki.
Gdy chwycisz go w ciepłą dłoń
Zostaje z niego niewielka
Czystej kropli kropelka.



"MARZENIA DOBREGO WUJKA"

Gdybym miał siwą brodę
Jak ten Mikołaj Święty,
To wtedy przynosiłbym dzieciom
Następujące prezenty:
Maszynkę, co układa zdania,
Gitarę, co gra bez grania,
Lekcje, co same idą do głowy,
Rok bezdwójowy,
Tran beztranowy,
Detektor w lesie czuły na grzyby,
Procę, która omija szyby,
Niebo, co całe lato nie płacze,
Przeciwko myciu szyj ochraniacze,
Bez ości rybę,
Bez kości kurę,
I sanki, które
jadą pod górę...



Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1983


5 listopada 2010

"LOKOMOTYWIĄTKO" Joanna Kulmowa



 Jedyną znaną do tej pory opowiastką o pociągu była dla nas "Lokomotywa" Juliana Tuwima. Synek wciąż powraca do rozkładanego wydania z tektury, bawiąc się nim jak prawdziwym. 
I o to chyba chodzi. 


 Teraz wpadła mi w ręce książka o intrygującym tytule: "Lokomotywiątko". Na pierwszy rzut oka nazwa dość śmieszna oraz dziwna się wydaje, bo jak to taki wielki pojazd może być nazwany tak dziecinnie?


 Otóż musicie wiedzieć, że nawet tak potężne maszyny mają swój czas narodzin, dorastania i starzenia się. 
Ta historyjka nam to opisuje. 


Pomimo tego, że nie spotyka się już prawdziwych starych parowozów, ba a nawet bardzo rzadko korzysta z pociągów w podróży, to książka ta może wzbudzić zainteresowanie i to nie tylko chłopaków, miłośników pojazdów, ale również dziewczynek. 


 One bowiem chętnie posłuchają o przygodach małej lokomotywy - parowozowej dzidzi - poznającej dopiero świat. Lokomotywka jest bardzo ciekawa świata, radosna i wszędobylska, 
więc nie tylko po torach chciała jeździć.


Zwiedziła las, staw i łąkę, by w końcu dowieźć cztery wagoniki na dworzec  i odpocząć w domu. 
I jak tu nie kochać pociągów?


"Nie jestem wcale  takim brzdącem.
Czyście widzieli kiedyś niemowlę fruwające?
A ja fruwam, proszę, każdy widzi:
lokomotywka,
lokomotywiątko,
parowozowe dzidzi.
Już nie krzyczę: ""Do mamy!"
To nie to, co dawniej.
Tu nad ziemią jest bardzo zabawnie.
Wiatr kołysze mną na wielkiej huśtawce,
Myśli, że jestem ogoniastym pawiem
albo długim, długim latawce."                          

Biuro Wydawnicze "RUCH", Warszawa 1965

1 września 2010

"RZEKI I KSIĘŻYC" Stanisław Wygodzki


Jeśli Wam się wydaje, że rzeki służą tylko do pływania i ochłody to jesteście w wielkim błędzie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ludzie dorośli wiedzą o nich o wiele więcej, ale żeby aż tyle. To, co opisuje autor wzbudza ciekawość, zdumienie, a nawet wstyd. Bo nie myślało się o wodach w taki sposób! Od samego źródła, od pierwszych chwil swego życia, rzeka ma tyle pracy i zadań do wykonania, tyle przeszkód, nurtów do pokonania,  że jest to wprost nie do uwierzenia. A ile jest życia w niej samej! Od liku ryb, owadów, płazów. 


Pięknie, lirycznie i nostalgicznie. Ona nigdy nie odpoczywa, nie ma sekundy wolnego czasu. Ciągle w biegu, w pracy, jak czas. Każdy na nią liczy i każdy się z nią liczy. Cicha i niepozorna, a taka siła w niej drzemie. Co jakiś czas daje nam tego wyraz, niestety w tym roku, w maju i czerwcu szczególnie...


"Wody, wody, wody zielone,
wody majowe, srebrne i czarne,
wody pod brzozą, wody pod klonem,
wody płynące przez miasta gwarne!


Wody uśpione, rwące potoki, 
szumie strumyków w leśnej toni!
Płynie po niebie obłok wysoki,
kto go dogoni, kto go dogoni?..."


Nasza Księgarnia, Warszawa 1985