______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______


____________znów zobaczyć świat______________

________by i nasze dzieci poznały ich czar_________

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Januszewska Hanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Januszewska Hanna. Pokaż wszystkie posty

14 listopada 2014

"KUCHARKA CHROBREGO" Hanna Januszewska


Ta książeczka to zbiór wspaniałych obrazów
 ANTONIEGO BORATYŃSKIEGO
Ilustracje są bardzo dojrzałe, wnikliwe, głębokie...piękne.



Cóż by to było za wydarzenie w 1000 roku, gdyby nie pyszne jadło. Wszyscy wiemy z historii, jak ważne było spotkanie Chrobrego z cesarzem niemieckim, ale nie udałoby się, gdyby nie pracowitość i zdolność kucharzenia głównej bohaterki. Sam Król pochwalił kucharkę za poświęcenie i oddanie tego dnia. Porównał ją do wojującego woja, który daje z siebie wszystko na polu bitwy. 
Każdy niech robi to co do niego należy i to jak najlepiej!



"W roku tysięcznym łuczników stu
stanęło u zamku arkad.
Zadęli w rogi turze: - Tru-tu!
Gdzie jest królewska kucharka?
Wzywamy ją, niech spieszy tu.
Więc - tra-ta-ta! Więc - tru-tu-tu!
Gdzie jest królewska Kucharka?
- A zaraz! Zaraz! Co tam znów?
Niby to mogę tak pędzić?
Toć duszę w sosie sześć żubrzych łbów,
Jeszcze się wszystko przyswędzi!"




Biuro Wydawnicze RUCH, Warszawa 1972

26 października 2009

"LWY" Hanna Januszewska






















A oto prawdziwy rarytas, obrazkowy smakołyk dla wielbicieli twórczości Janusza Stannego. Nie sposób oderwać się od wizerunków lwów w tej na pozór skromnej książeczce. Zwierzęta są jak żywe, poruszające wyobraźnię, wzbudzające emocje. Przenikliwy wzrok, bujna grzywa oraz ogromna sylwetka każdego z bohaterów zachwyca i zarazem przeraża. Oczy będące zwierciadłem duszy, także zwierząt, przemawiają do czytelnika tak sugestywnie, są tak prawdziwe, aż wierzyć się nie chcę, że to jest tylko ilustracja, a nie żywy wielki kot, albo choćby fotografia. Na tym polega mistrzostwo tego artysty. Jak wiadomo król dżungli znany jest ze swej porywczości, groźnego ryku, wielkiej paszczy oraz drapieżnego charakteru. Tutaj jednak takich zwierząt nie spotkacie. Panuje tu poniekąd pewna atmosfera niepokoju i dystansu, ale trudno o zabawę i śmiech przy tak dostojnych przedstawicielach świata fauny. Za to spotykamy bardzo charyzmatyczne, magnetyzujące wzrokiem i nieoczekiwanie spokojne. Jest to tym bardziej zadziwiające, że tekst mówi o złości i gniewie małego chłopca. Dziecko przywołuje w takich chwilach słabości właśnie lwy. Widocznie tak silne emocje i przeżycia utożsamia z instynktem dzikiego kota. Co prawda można znaleźć w tej sytuacji wiele podobnych cech, ale dopiero wyciszenie i uspokojenie chłopca, w pełni obrazuje zimne opanowanie lwów. Niesamowite wrażenia wywołują, polecam. Artysta otrzymał za te ilustracje medal na Biennale Ilustracji Dziecięcej w Bratysławie w 1975 oraz nagrodę "Premio Europeo" w 1976. To chyba mówi samo za siebie.

"Skąd, mam, o lwach wiesz?
A mama: - Bo i ja
czasem też zła jestem . No i też
chcę wtedy spotkać lwa"

Biuro Wydawniczo-Propagandowe, Warszawa 1974

17 września 2009

"PRZEZ PAWIE OCZKO" Hanna Januszewska

Chcecie bajkę, oto bajka... Współczesna bajka o krasnoludkach i wróżkach. Nie ma tu wielkiej magii, złych czarów czy zaklętych żab, ale za to dużo ciepła, trochę tajemniczości, sporo śmiechu i radości. Rzecz dzieje się w mieście, wielorodzinnym bloku, gdzie mieszkają bohaterowie: Tereska, Artur i Bronek oraz pani Placyda (Regułka) -księgowa. Występują również pan monter, pan sprzedawca i pan dozorca.

Sprawczyni całego zamieszania z krasnoludkami (pani w wielkim kapeluszu) ciocia pani Regułki, pojawia się tylko na początku i na końcu historii. Oprócz dzieci wszyscy znali ciocię i jej krasnoludki, które przez pewien czas musiały przebywać pod opieką niezadowolonej z tego faktu pani księgowej. Zawsze bardzo skrupulatna, dokładna, punktualna i niesamowice zapracowana, nie miała wogóle chęci na dodatkowe obowiązki. Niepotrzebnie się jednak obawiała, bo malutkie skrzaty same postanowiły się soba zająć. Dały się poznać bowiem zarówno dorosłym jak i najmłodszym mieszkańcom bloku. Nikt jakoś specjalnie nie był zaskoczony ich obecnością czy istnieniem, a dzieci oczywiście wielce się tym radowały. Jak na krasnoludki przystało pomagają każdemu kto tego potrzebuje i pomimo ciągłego palenia fajek są bardzo lubianymi towarzyszami zabaw i spacerów. W dzisiejszych czasach niewątpliwie przydałby się taki pomocny skrzat każdemu, bo wszyscy jakoś mają tych zajęć tak wiele, zbyt wiele, jak na ograniczone możliwości i dysponowany czas. Charakterystyczne ilutracje Bożeny Truchanowskiej przywołują moje miłe wspomnienia z dzieciństwa. Rysunki są tu czarno białe jakby szkicowane. Jej kreska mocno kojarzy mi się z domem, spokojem i bezpieczeństwem. Przywołam jeszcze kilka tytułów Hanny Januszewskiej opatrzonych obrazami pani Bożeny: "Kopciuszek" czy "Złoty koszyczek". Życzę miłej lektury.


Nasza Księgarnia, 1984