______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______
____________znów zobaczyć świat______________
________by i nasze dzieci poznały ich czar_________
____________znów zobaczyć świat______________
________by i nasze dzieci poznały ich czar_________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szuchowa Stefania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szuchowa Stefania. Pokaż wszystkie posty
6 grudnia 2011
"DZIWIĘ SIĘ ŚWIATU" Stefania Szuchowa
"Słowik
Księżyc wszedł wielki, czerwony,
posrebrniał, gdy wzniósł się w górę,
potem się schował za chmurę,
ozłocił po brzegach obłoki
i piękny, czysty, wysoki
wypłynął.
Jest tak jasno,
że gwiazdy przy nim gasną.
Cisza. Cisza ze szmerami,
z jakimiś w gniazdach sprawami,
z poszumem drzew.
Coraz piękniej, wyraźniej
słowik zaczyna śpiew.
Księżyc poprzez gałązki
migoce na niebie dalekim...
Tak było i jest przez wieki - światło i śpiew.
Ja chciałbym wszystko wiedzieć,
rozumieć. Nie wszystko rozumiem.
Tak myśleć, jak słowik śpiewa,
ja nie umiem."
"Ziemia
Jechaliśmy setką. Może prędzej.
Uciekały, uciekały drzewa,
słupy, drogowy znak...
- Tato, stań!
- Zgubiłeś coś?
- Zgubiłem. Tak.
Szedłem po dróżce obok szosy,
po pachnącej, czułej ziemi.
Szumiały spokojnie drzewa,
przychylały się kłosy.
Pachniała macierzanka.
Byłem sam i szczęśliwy.
Znalazłem storczyki leśne,
wyszedłem z mroku zieleni...
- Jedziemy? - zapytał tata.
Zapuścił silnik.
Jechaliśmy jak szaleni...
Tata zmienił bieg,
zatoczył skręt,
wjechaliśmy na wzgórze.
Przed nami szeroki kraj.
Ach, jak ja lubię pęd!"
"Mróz
W naszym domu od rana szyba zamarznięta.
Mróz tę szybę ozdobił. Ale skąd pamiętał,
jakieś palmy, paprocie i kwiatów gęstwiny,
dżunglę z tęczy i srebra i złote w słońcu trzciny?...
Wychucham sobie kółko. Jak pusto, jak biało.
Drzewa bez liści, nawet świerczki zasypało.
A tu - paprocie, kwiaty... Czy - gdy noc zapada -
mróz z pamięci te wzory tak pięknie układa?..."
Nasza księgarnia, Warszawa 1966
13 stycznia 2010
"PRZYGODA Z MAŁPKĄ" Stefania Szuchowa
Tej książeczki z moich lat najmłodszych nie pamiętam, ale utkwiła mi w pamięci za to bajeczka na kliszy. Mama często puszczała nam na domowym rzutniku "Ania" różne animowane historyjki. Było tego sporo. Najbardziej lubiłam właśnie "Przygodę z małpką", "Jak Bum z Fikiem dom budowali", "Panienkę z okienka", "Słoniątko". Niedawno zanlazlam tę książkę w bibliotece z takimi samymi ilustracjami, co na kliszy. Pani Janiny Krzemińskiej. I się łezka w oku zakręciła. Wróciły wspomnienia z dzieciństwa. Z tego wszytskiego wdepnęłam na stronkę z aukcjami by porozglądać się za innymi bajeczakmi i rzutnikiem. Coś wspaniałego, dokładnie to co miałam w domu, tyle tytułów, a ile jeszcze nie widziałam. Chciałbym pokazać moim szkrabom takie wspaniałości. Ale te ceny...ehhh. Może kiedyś... Wracając do lektury. Zainteresował się nia nawet mój młodszy syn. Może dlatego, że jest tam pociąg narysowany i tory, co ostatnio jest jego wielką fascynacją, ale również może dlatego, że główny bohater to Adaś - imiennik mojej pociechy. Wszyscy jednak wołali na bohatera książeczki: Duduś. To był wielce rezolutny czterolatek, nierozstający się ze swoją pluszową małpką. Razem z siostrą Alinką wybrali się na wycieczkę za miasto, do lasu. Sami, co od razu zauważyła moja starsza latorośl i oczywiście się tym przejęła. Ale jej wytłumaczyłam, że była już na tyle duża i mądra, iż rodzice im na to pozwolili. Swoją drogą kiedyś inaczej się wychowywało dzieci. Mniej "nadopiekuńczo", bardziej surowo, ale jednak wydaje mi się, że lepiej na tym wszyscy wychodzili. Przypominam sobie również, że od najmłodszych lat sama w domu zostawałam z natłokiem różnych obowiązków, a na dwór i do szkoły z kluczem na szyi chodziłam. Nikt się tam specjalnie o mnie czy mieszkanie nie bał. Inne czasy, inni ludzie. Nie to, co teraz. Co do naszych bohaterów, to jak się można spodziewać spotkała ich przykra historia, bo młodszy w pociągu siostrę zgubił i płakał na dworcu, co zauważył czujny milicjant. Uspokajał i ciągle pytał o imię oraz adres. Ale przestraszone dziecię nie pamiętało, co więcej, nawet nie wiedziało gdzie dokładnie mieszka. Oczywiście wszystko się kończy dobrze. Nie ma co ukrywać. Ale i my w domu przeszliśmy lekcję nauki i przypomnienia sobie danych adresowych. Mam nadzieje, że nie będą potrzebne w takich sytuacjach. Ale kim się jest i skąd się pochodzi trzeba wiedzieć od kołyski:-)))
"Kiedy pociąg dojechał do Warszawy, zrobił się wielki zamęt. Jedni wsiadali, inni wysiadali i tłoczyli się, żeby zdobyć miejsca. Duduś prędko chwycił ręką za palto w kratkę... Jeszcze krok, jeszcze krok - poruszając się w tłoku wysiadł z pociągu. A kiedy już wysiadł, podniósł główkę do góry... i wiecie, co zobaczył? Ojej, ojej! Co zobaczył! Pani, za którą wysiadł, to wcale nie była Alinka! To była jakaś obca panienka, tylko płaszczyk miała w kratkę, tak jak Alinka. Duduś się pomylił! Zgubił siostrzyczkę!"
Nasza Księgarnia, Warszawa 1976
Subskrybuj:
Posty (Atom)