"O, jak to dobrze
O,jak to dobrze
mieszkać w ogrodzie:
trawa jak morze,
kwiaty jak lodzie.
O, jak to dobrze
wybiegać rano,
kłaniać się bratkom,
liliom, gencjanom.
O, jak to dobrze
pochylać głowę
i witać kwiaty
coraz to nowe!"
"Pokaż oczka
Chociaż buzia
czasem kłamie,
Oczko prawdę
powie mamie"
"Żyrafa
Mam oswojoną
żyrafę,
co mi zagląda
na szafę.
Musiałbym włazić na stołek,
by ujrzeć coś na szafie.
A tak - to mogę
polecić żyrafie."
"Wróciły jaskółki
Wróciły jaskółki
zza morza,
oczarowały
mamę,
choć przywiozły
nowe płyty,
ale piosenki
te same"
Nasza Księgarnia, Warszawa 1965
______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______
____________znów zobaczyć świat______________
________by i nasze dzieci poznały ich czar_________
____________znów zobaczyć świat______________
________by i nasze dzieci poznały ich czar_________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzemińska Janina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzemińska Janina. Pokaż wszystkie posty
13 grudnia 2011
25 sierpnia 2010
"O WESOŁEJ LUDWICZCE" Anna Świrszczyńska
Taka Ludwiczka to marzenie chyba każdego rodzica! Wesoła (jak mówi sam tytuł), towarzyska, zawsze uśmiechnięta, życzliwa, miła. Nigdy o nic nie płacze, nawet jak się skaleczy. Śpiewa sobie pod nosem i tryska dobrym humorem. Aż się nie chce wierzyć, że takie dzieci istnieją.
Na pewno są, ale moje do nich nie należą. Mają oczywiście wiele cech bohaterki, ale potrafią się również porządnie rozzłościć, krzyknąć, a nawet wzajemnie pobić.
No cóż, ale prawdziwe życie to nie bajka.
Ale wracając do lektury, przedstawię pokrótce jej fabułę. Dziewczynka bowiem wyrusza w świat w poszukiwaniu kolegi, który nigdy się nie złości, czyli jest dokładnie taki jak ona.
Szuka Piernikowego Króla o sercu słodkim jak miód.
Po drodze spotyka kilku nowych towarzyszy podróży, którzy z czasem staja się jej prawdziwymi przyjaciółmi. Pomimo różnic w wyglądzie i charakterze potrafią ze sobą rozmawiać, bawić się,
a co najważniejsze pomagać w trudnych momentach.
Cała gromadka, a więc: Ludwiczka, Zajączek, Ślimak, Strach na wróble i Świnka udowadniają nam i uczą, co tak naprawdę liczy się życiu. Dla mnie bajeczka ta to bardzo uproszczona i spłycona nieco książka "Alicja w Krainie Czarów". Ale każdy może ją odebrać jak tylko chce.
Bezdyskusyjne zaś są wrażenia estetyczne wywołane pięknymi ilustracjami Janiny Krzemińskiej.
Zachęcam do obejrzenia tych arcydzieł.
"Świat był piękny. Tu woda, tam lasek, tu kwiatek, tam motyl. Idą, śpiewają, wesoło im. Zobaczyli pole prosa, a pośrodku pola - domek ze szmatki. Jak wiatr wieje, to ten domek się kiwa.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Czy tu mieszka król z piernika, co się nigdy nie złości?
- Nie, tu mieszka strach na wróble.
I strach na wróble wyszedł ze swego szmacianego domku. Miał włosy ze starej szczotki i głowę z dyni, ale był bardzo sympatyczny.
- Strachu na wróble, czy lubisz wędrować?
- Bardzo lubię, chociaż mam tylko jedną nogę.
- To chodź z nami szukać króla z piernika. We troje będzie nam weselej.
- Dobrze, tylko musicie iść do mojego kolegi, co mieszka pod lasem. Poprosicie go, żeby przez ten czas odganiał za mnie wróble od prosa.
Więc Ludwiczka i zając poszli do kolegi, a ten kolega zgodził się na wszystko. Teraz już strach na wróble mógł sobie pozwolić na małą wycieczkę.
Idą, idą. Wesoło im. Słoneczko świeci, więc sobie śpiewają:
Ach, jak miło zwiedzać świat,
gdy przy chwacie idzie chwat."
Nasza Księgarnia, Warszawa 1986
13 stycznia 2010
"PRZYGODA Z MAŁPKĄ" Stefania Szuchowa
Tej książeczki z moich lat najmłodszych nie pamiętam, ale utkwiła mi w pamięci za to bajeczka na kliszy. Mama często puszczała nam na domowym rzutniku "Ania" różne animowane historyjki. Było tego sporo. Najbardziej lubiłam właśnie "Przygodę z małpką", "Jak Bum z Fikiem dom budowali", "Panienkę z okienka", "Słoniątko". Niedawno zanlazlam tę książkę w bibliotece z takimi samymi ilustracjami, co na kliszy. Pani Janiny Krzemińskiej. I się łezka w oku zakręciła. Wróciły wspomnienia z dzieciństwa. Z tego wszytskiego wdepnęłam na stronkę z aukcjami by porozglądać się za innymi bajeczakmi i rzutnikiem. Coś wspaniałego, dokładnie to co miałam w domu, tyle tytułów, a ile jeszcze nie widziałam. Chciałbym pokazać moim szkrabom takie wspaniałości. Ale te ceny...ehhh. Może kiedyś... Wracając do lektury. Zainteresował się nia nawet mój młodszy syn. Może dlatego, że jest tam pociąg narysowany i tory, co ostatnio jest jego wielką fascynacją, ale również może dlatego, że główny bohater to Adaś - imiennik mojej pociechy. Wszyscy jednak wołali na bohatera książeczki: Duduś. To był wielce rezolutny czterolatek, nierozstający się ze swoją pluszową małpką. Razem z siostrą Alinką wybrali się na wycieczkę za miasto, do lasu. Sami, co od razu zauważyła moja starsza latorośl i oczywiście się tym przejęła. Ale jej wytłumaczyłam, że była już na tyle duża i mądra, iż rodzice im na to pozwolili. Swoją drogą kiedyś inaczej się wychowywało dzieci. Mniej "nadopiekuńczo", bardziej surowo, ale jednak wydaje mi się, że lepiej na tym wszyscy wychodzili. Przypominam sobie również, że od najmłodszych lat sama w domu zostawałam z natłokiem różnych obowiązków, a na dwór i do szkoły z kluczem na szyi chodziłam. Nikt się tam specjalnie o mnie czy mieszkanie nie bał. Inne czasy, inni ludzie. Nie to, co teraz. Co do naszych bohaterów, to jak się można spodziewać spotkała ich przykra historia, bo młodszy w pociągu siostrę zgubił i płakał na dworcu, co zauważył czujny milicjant. Uspokajał i ciągle pytał o imię oraz adres. Ale przestraszone dziecię nie pamiętało, co więcej, nawet nie wiedziało gdzie dokładnie mieszka. Oczywiście wszystko się kończy dobrze. Nie ma co ukrywać. Ale i my w domu przeszliśmy lekcję nauki i przypomnienia sobie danych adresowych. Mam nadzieje, że nie będą potrzebne w takich sytuacjach. Ale kim się jest i skąd się pochodzi trzeba wiedzieć od kołyski:-)))
"Kiedy pociąg dojechał do Warszawy, zrobił się wielki zamęt. Jedni wsiadali, inni wysiadali i tłoczyli się, żeby zdobyć miejsca. Duduś prędko chwycił ręką za palto w kratkę... Jeszcze krok, jeszcze krok - poruszając się w tłoku wysiadł z pociągu. A kiedy już wysiadł, podniósł główkę do góry... i wiecie, co zobaczył? Ojej, ojej! Co zobaczył! Pani, za którą wysiadł, to wcale nie była Alinka! To była jakaś obca panienka, tylko płaszczyk miała w kratkę, tak jak Alinka. Duduś się pomylił! Zgubił siostrzyczkę!"
Nasza Księgarnia, Warszawa 1976
Subskrybuj:
Posty (Atom)