______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______


____________znów zobaczyć świat______________

________by i nasze dzieci poznały ich czar_________

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechowicz Józef. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechowicz Józef. Pokaż wszystkie posty

21 października 2011

"SNY SZCZĘŚLIWE" Józef Czechowicz, Józef Wilkoń



Bardzo nastrojowe wiersze Józefa Czechowicz jesienno-zimowe, kołysanki i kolędy. 


Spokojnie, cicho, melancholijnie. Do tego mistrzowskie obrazy Józefa Wilkonia. Coś pięknego!




"Przy sianokosach"


Na naszej łące
siano pachnące
kosili,
zajączka kosą zranili.


Udarł Stefanek
czysty gałganek
z koszuli,
ranę opatrzy , otuli.


"Wezmę niebożę,
lekko położę
na sianie,
łapka go boleć przestanie"








"Jesień"


Szumiał las, śpiewał las,
gubił złote liście,
świeciło się jasne słonko
chłodno a złociście...


Rano mgła w pole szła,
wiatr ją rwał i ziębił;
opadały ciężkie grona
kalin i jarzębin...


Każdy zmierzch moczył deszcz,
płakał, drżał na szybkach...
i tak ładnie mówił tatuś:
jesień gra na skrzypcach...








"Noc w Tatrach"

Pośród zamarłych szczytów
cichutka drży muzyka:
po gładzi wiecznych śniegów
wiatr nocny tak pomyka.


W mroźnym powietrzu górskim,
jak w szklanych stawów głębi,
ten wiatr przewala chmury,
mąci je, gna i kłębi.


Więc strzępią się na turniach,
w przepaściach głuchych giną
i zmartwychwstają znowu,
i z wiatrem nocnym płyną.


A on, po śniegach goniąc
drobniutki pył lodowy, 
świegoce bardzo cicho - 
gra marsz podksiężycowy...





Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1984



29 lipca 2010

""UŚNIJŻE MI, UŚNIJ..." Józef Czechowicz


Możecie mi wierzyć lub nie, ale ja po prostu w tej niepozornej, starej, zniszczonej książeczce się zakochałam! Jest PRZEPIĘKNA, czarowna, cudna i niespotykana. Kilka dosłownie wierszyków, kilka łagodnych kołysanek mamy dla Synka, ale tak znakomicie opisanych, dobranych, że łza się  w oku kręci. Na sercu robi się tak ciepło i zarazem tak... smutno, bo dzieci już większe. Nie potrzebują takiego matczynego tulenia, głaskania i śpiewania. Matuchna odpędza od Synka złe myśli, sny, by zasnął w spokoju, a rano obudził się wesoły i zdrowy. Z książki bije wręcz gorąca i naturalna miłość do dziecka. To naprawdę da się odczuć! Która matka nie chce tego dla swojego dziecka? Ale ono w końcu dorasta...


A ilustracje? Fenomenalne, zjawiskowe! O ich twórczyni niestety nic nie znalazłam. 



"Słowiku,
muzyku,
w czereśniach pod gankiem
ciurlikaj,
turlikaj
spiewaj kołysankę...


W ogródku
cichutko,
choć to jeszcze wcześnie...
Wzdychały,
szumiały
kwitnące czereśnie..."



Nasza Księgarnia, Warszawa 1985