______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______


____________znów zobaczyć świat______________

________by i nasze dzieci poznały ich czar_________

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzemieniecka Lucyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzemieniecka Lucyna. Pokaż wszystkie posty

19 sierpnia 2011

"PIESEK W KIESZENI" Heljo Mand


Książeczka o przygodach pięcioletniego Taaviego i jego przyjaciela Gumusia. Możemy stać się świadkami wielu przygód jakie przeżywają w domu i przedszkolu. Śliczne ilustracje  Janiny Krzemińskiej dodają uroku i czaru lekturce!















"Tego dnia słońce świeciło bardzo mocno. Z dachów kapała woda i ciekła wesołymi strumykami.
Pierwszy raz po chorobie Taaviemu pozwolono wyjść na podwórko.
- Chcesz popływać w strumyczku? - zapytał Taavi Gumusia.
- Nie...chyba nie - ze strachem odpowiedział Gumuś. - mam zepsutą nogę.
- Hmm - mruknął Taavi. nie bardzo mu się podobało, że Gumuś z każdym dniem coraz bardziej niedołężnieje. Wczoraj Gumuś skarżył się na ogon, który mu odpadł, a dziś znów na nogę.
- Babciu, czy potrafisz naprawić nogę Gumusiowi? - zapytał Taavi.
Babcia umiała. wzięła igłę z nitką i zaczęła przyszywać nogę Gumusiowi.
- Tylko nie kłuj za głęboko - prosił Taavi. - Jego to boli.
Wkrótce noga była zdrowa, dziurka w uchu załatana, nawet ogon sterczał radośnie, więc można było wyjść z Gumusiem na podwórko."


Nasza Księgarnia, Warszawa 1978

3 marca 2010

"O TYM, JAK SIĘ RZEP DO PSIEGO OGONA PRZYCZEPIŁ" Lucyna Krzemieniecka
























Króciutka, ale bardzo przyjemna bajeczka o prozaicznym, ale jakże uciążliwym zdarzeniu z życia pewnego psa. Otóż, podczas beztroskiej zabawy na łące Burusiowi przyczepił się do ogona rzep. I za żadną cenę nie chciał się odczepić. Nie pomogła ani woda, ani kamień, ani drzewo. Rzep bowiem bardzo chciał poznać świat i tylko w ten sposób mógł się przemieszczać. To jednak było dla psa zbyt uciążliwe i dopiero pan Leon zdołał poradzić sobie z nieproszonym gościem.

Mirosław Pokora (1933-2006) to polski ilustrator książek przeznaczonych głównie dla dzieci (na przykład "Babcia na jabłoni" Miry Lobe , "Bambi" Feliksa Saltena , "Odwiedziła mnie Żyrafa" Stanisława Wygodzkiego). Oprócz tego plakacista, autor rysunków satyrycznych i karykaturzysta o bardzo charakteyrstycznej kresce. Nie sposób pomylić go z nikim innym.

"Leci pies, ogonem wywija. Merdnął ogonem koło ostów - nic, dalej biegnie po prostu.
Majtnął ogonem koło szczeci - nic, dalej drogą leci. Wreszcie merdnął ogonem ponad miedzą, gdzie rzepy siedzą.
I nagle:
- Hua, hau, wypadek się stał! Uczepił się rzep psiego ogona, trzema tuzinami zielonych haczykowatych nóżek wczepił się w Burusiowe kudełki i woła:
- Ho, ho, bardzo jestem rad, pojadę sobie na twoim ogonie w świat! Na twoim ogonie, jak w jakiejś karecie, pojadę sobie w podróż po świecie.
- Hau, hau, odczep się rzepie!

- A właśnie, że się nie odczepię, nie jestem kiep, nie odczepię się jakem rzep!"

Wydawnictwo "ALFA", Warszawa 1984

29 grudnia 2009

"O NOWYM ROKU I O MŁYNARZU SYLWESTRZE" Lucyna Krzemieniecka





































Książeczka jak najbardziej na czasie. Zbliżający się koniec starego roku jest idealnym czasem na przemyślenia i podsumowania. Nie zawsze niestety są to miłe wspomnienia, ale cóż człowiek jest tylko człowiekiem i ma prawo do błędów. Stanie się o nie mądrzejszy, gdy  zrozumie i naprawi  uczynione zło. Należy jednak to dostrzec i przyznać się do tego. Tak jak to zrobił młynarz Sylwester. Pracowity niezmiernie i rzetelny chłopak, ale złośliwy, pyszny i samolubny. Kiedy ludzie zaczęli wyraźnie odsuwać się od niego i omijać z daleka, zdał sobie sprawę, że tak dalej być nie może. Matka jego, kochająca syna ponad wszystko  na świecie wspierała go zawsze, choć wiedziała jaki z niego trudny człowiek do współżycia. Nieraz i ona od  niego usłyszała przykre słowa. Teraz jednak postanowiła mu pomóc i wskazał drogę do chatki Nowego Roczku. Tam miał otrzymać rady jak stać się lepszym dla innych. Sylwester dostał coś co pomogło mu zyskać szacunek i miłość u ludzi we wsi. Ale wszystko tak naprawdę zależało wyłącznie od niego. To nic innego jak zwykłe postanowienia noworoczne, które większość z nas sobie podejmuje na czas przełomu lat. To bardzo dobry zwyczaj, aby próbować cos zmienić w swym życiu. Wystarczy trochę chęci i dobrej woli. Jak u młynarza. Oby się tylko nie okazało, że to zwykły słomiany zapał. Bo do następnego Sylwestra jest bardzo daleko. Cały długi rok. Wytrwałości oraz siły na ten Nowy Rok życzę i  Wam drodzy Czytelnicy, i sobie. Wspomnę jeszcze o ilustracjach Wiktora Sadowskiego, którego prace wielkokrotnie były nagradzane (MBP, Warszawa 1984, Złoty Medal; BPP, Katowice 1985, Złoty Medal; Międzynarodowy Konkurs na Plakat Teatralny, RFN 1987, Złoty i Brązowy Medal; Doroczna Wystawa ADC, Nowy Jork 1990, trzy nagrody). Uprawia przede wszystkim plakat i takie są obrazy w książeczce pani Lucyny Krzemienieckiej. Duże, wyraźne, trochę niepokojące i mroczne. Polecam.


"Przyszła do młyna wdowa kletowa, co gromadkę dzieci w biednej chacie chowa, i prosi:
- Młynarzy Sylwestrze, zmielcie żyta worek, zapłacę po niedzieli, niechybi we wtorek.
A młynarz na to złym slowem cisnął:
- To przyjdźcie po niedzieli, to się wam wtedy zmieli.
Wdowa Kletowa westchnęła, jak by ją kto mieczem ugodził, i podreptała do swej biednej chatki.
Aż ludziska zaczęli stronić od młynarza i jeden z drugim tak sobie powtarzał:
-Odmłynarzowego mówienia boli jak od uderzenia.
Przykro było żyć człowiekowi bez przyjaźni ludzkiej. Toteż i młynarzowi Sylwestrowi markociło się wielce.
Aż  raz matuli swej tak się użalił:
- Matko, zbrzydła mi już praca, nikt się do mnie nie uśmiechnie, każdy się odwraca...
Spojrzała na synka matula łaskawie, pogładziła go czule po głowie, po rękawie i powiada:
- Żeby cię też ten Nowy Roczek odmienił, syneńku Sylwestreńku, zaraz by było wszystko inaczej. A mieszka ten Nowy Rok za lasem, za górą, za grudniową wichurą... Mieszka w domku małym, co jest w nim okienko-zmienko. A to okienko każdemu inne się widzi. Poszedłbyś tam, zapukał. Jeśli się okienko zlociście rozświeci, wchodź śmiało do środka, będzie Nowy Roczek dla ciebie łaskawy."

Nasza Księgarnia, Warszawa 1983

30 listopada 2009

"O KUCHCIKU, O NADZIEI I O DRZWIACH ZAMKNIĘTYCH" Lucyna Krzemieniecka


Prawdziwa bajka dla prawdziwych księżniczek, zwłaszcza tych grymaszących, troszkę złośliwych i przekornych. Takich co to mają wszystkiego pod dostatkiem, o czym tylko pomyślą to się spełnia. Taki sam świat miodem i czekoladą płynący. Trochę jak u mojej Oli i pewnie większości dziewczynek w tych czasach-:)) Kiedy znów królewska córa wymyśliła nową zachciankę, ojciec nie miał wyjścia tylko musiał to spełnić. Kazał zbudować Niebieski Okręt by wybrać się nim w Daleką Podróż na Zaczarowaną Wyspę. Król Karmelek wezwał również Panią Nadzieję, by towarzyszyła córce w jej niecierpliwości. Kapryśnica jednak wielce Wróżkę obraziła, tak więc mądra Pani Nadzieja postanowiła nauczyć pannicę rozumu. Królewska wyprawa miała być długa i niebezpieczna, a liczne przygody oraz finał pokazały Ślicznotce, że w życiu nie jest najcenniejsze to, co mieści się w kufrach, ale w sercu. Najpiękniejsze wartości czyli dobroć, przyjaźń i miłość zdołają pokonać wszelkie przeciwności losu. Próbuję pokazywać to dzieciom i uczyć na co dzień, zwłaszcza bratnio-siostrzanej solidarności. Kto ma w domu więcej niż jedną pociechę wie jak trudno czasem pogodzić i uspokoić różne indywidualności.

"Była sobie śliczna kraina, zwana Krainą Czekoladowej Rzeki. Nazywała się tak dlatego, że w jednej rzece, zamiast wody, płynęła pyszna, słodka czekolada!
Czekolada ta była zawsze ciepła, tak że wszystkie dzieci z tej szczęśliwej krainy co dzień do tej rzeki przychodziły z różnymi dzbanuszkami i garneczkami i nabierały sobie czekolady, ile chciały. A potem ciągle paluszki oblizywały.
W krainie tej była wieczna wiosna. Było tam pełno ogrodów, w których kwitły najpiękniejsze kwiaty i dojrzewały najśliczniejsze owoce.
Wszystkie domki w tym szczęsłiwym kraju były zrobione z taktury i ozdobione kolorowymi bibułkami.
Krainą tą rządził król Karmelek Wielki I. Mieszkał on w cudownym tekturowym pałacu, wraz ze swoją najmilszą i najukochańszą córeczką, Ślicznotką. Jak przystało na tatusia, opiekować się nią musiał. "

Nasza Księgarnia, Warszawa 1980