______pozwólmy wspomnieniom dzieciństwa______


____________znów zobaczyć świat______________

________by i nasze dzieci poznały ich czar_________

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chotomska Wanda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chotomska Wanda. Pokaż wszystkie posty

28 maja 2015

"KRAKOWIACZEK" Wanda Chotomska, Maria Uszacka


"W Krakowie
zdarzyła się historia taka:
ten pan,
który o dwunastej godzinie
hejnał z wieży Mariackiej
trąbić powinien,
zamiast hejnału
zagrał krakowiaka:

"Krakowiaczek jeden
miał pojazdów siedem - 
zatrąbiła trąbka
pod krakowskim niebem.

Jeśli chcecie wiedzieć,
jakie miał pojazdy,
to wam za chwileczkę
opowiem i każdym."



Nasza Księgarnia 1983


20 października 2014

"SIEDEM KSIĘŻYCÓW" Wanda Chotomska, Józef Wilkoń

Siedem pięknych wierszy Wandy Chotomskiej o księżycu 
z dodatkiem mistrzowskich ilustracji samego 
Józefa Wilkonia
 to obowiązkowa lektura dla wszystkich miłośników książkowych dzieł sztuki.


Zdjęcia nie oddają prawdziwego uroku i czaru tych obrazów. 
Mienią się niesamowicie złotem, posiadają jakby poświatę księżycową.
Warto zobaczyć je "na żywo". Szczerze polecam.




"Księżyc i konwalie

Chodzi po smutnym mieście - 
sam, niepotrzebny nikomu
i nikt na niego nie czeka,
i nie ma żadnego domu.

Na ławce w parku siada,
pochyla srebrną głowę
i płacze. A łzy płyną
na liście konwaliowe.

I rano w gwarnym mieście
kwiaciarki na ulicach
sprzedają za uśmiechy - 
konwalie - łzy księżyca..."







RUCH Warszawa 1970



18 listopada 2010

"JEDZIEMY NAD MORZE" Wanda Chotomska


Urocze wiersze opisujące podróż z księżycem do Gdańska. Sami od kilku lat wybieramy się nad Bałtyk, planują z z roku na rok urlop na plaży, ale niestety coś zawsze nam przeszkadza w realizacji tych zamierzeń. 


Tym przyjemniej było zagłębić się w tej lekturce. Poznać Gdańsk i okolice.
Księżyc bardzo malowniczo opowiada o Złotej bramie, Ratuszu, Dworze Artusa, 
Żurawiu, Spichlerzach i Starej Stoczni. 


Ożywia Fontannę Neptuna, Marsa w Zbrojowni, porównuje Złotej Kamieniczkę 
do zamorskiej księżniczki, zapoznaje z cyrulikami przy Zielonej Bramie.



Oprowadza nas po mieście pełnym tajemnic i niesamowitych historii. Jak dawnej Gdańsk był ważnym i potrzebnym portem, tętniącym życiem i handlem. Aż chce się tam być. 


 Dzięki ilustracjom arcymistrza Mirosława Pokory wszystko
 jest takie żywe, prawdziwe, sugestywne i ... żartobliwe.


Dawny, piękny Gdańsk zwany Złotym Miastem kipiał wielkim bogactwem, królewskimi strojami.
 Co z tego pozostało do dziś?


 Może w końcu się naocznie przekonamy... za rok?

  .

"Płynie srebrny Księżyc
Po sennej Mołtawie,
wita się z drewnianym,
portowym Żurawiem.



Wspomina, jak niegdyś
gdański Żuraw stary
ładował na statki
przeróżne towary.



Jak ciężko pracował
co dzień do wieczora,
jak dźwigał mozolnie
zboże w wielkich worach.



Codziennie o świcie
do pracy się zrywał.
Sześćset lat pracował.
Teraz odpoczywa."

16 marca 2010

"PRZYGODY JEŻA SPOD MIASTA ZGIERZA" Wanda Chotomska



















Chyba nikt nie lubi samotności. Każdy chce mieć rodzinę, znajomych, przyjaciół, bo na dłuższą metę nie da się żyć inaczej. Rozumiał to pewien Jeżyk spod miasta Zgierza. Nie miał z kim rozmawiać, z kim się bawić i śmiać. Poszedł więc do miasta w poszukiwaniu krewnych. Trafił do sklepu, gdzie na wystawie ujrzał kogoś, a raczej coś, co przypominało mu kolczastych ziomków. Nie wiedział, że były to... zwykłe szczotki. Co więcej, jego samego również omylnie sprzedano jako szczotkę do ubrania. Taką to miał przykrą przygodę ten nasz bohater, ale nie martwcie się, bo jak to w bajeczkach bywa, wszystko skończyło się dobrze. W dodatku Jeżyk spotkał krewnych i jego marzenia o wielkiej rodzinie spełniły się. Jak wesoło być razem, miło spędzać czas w większym gronie, z dziadkiem, ciotką, stryjkiem, a nawet teściem. Tak, tak, bo nasz niestrudzony bohater znalazł również miłość.
Taka niby prosta i zwykła opowiastka, a ile mądrych i ważnych rzeczy, nam dorosłym również, a może przede wszystkim, ukazuje.
Autorka ilustracji zaś, pani Krzystyna Witkowska, obok Grabowskiego, Szancera i Haliny Krajnik, stała się teraz moją ulubioną.

"Na ulicy padał właśnie
deszcz rzęsisty i ulewny,
Więc jeż także się rozpłakał:
- Ja chcę wreszcie znaleźć krewnych!
Nie chcę moknąć na tym deszczu,
nie chcę widzieć żadnej rynny,
ja chcę wreszcie mieć rodzinę
i gościnny dom rodzinny!
Chcę mieć dziadka, chcę mieć babcię,
nie chcę patrzeć na kałuże,
chcę założyć suche kapcie
i nie moczyć się już dłużej."

Nasza Księgarnia, Warszawa 1973